„Kordyan” świadczy, żem jest rycerzem tej nadpowietrznej walki,
która się o narodowość naszą toczy
Juliusz Słowacki, „Kilka słów odpowiedzi na artykuł pana ZK”

„Słowo jest czynu testamentem; czego się nie może czynem dopiąć, to się w słowie testuje, przekazuje; takie tylko słowa są potrzebne i takie tylko zmartwychwstają czynem…”
Cyprian Norwid, „Promethidon”

Romantycy nigdy nie zwątpili w zmartwychwstanie Polski. By przekonać siebie i innych, konstruowali niebotyczne teorie. Mesjanizm Adama Mickiewicza odwoływał się do boskiej sprawiedliwości: Polska, która cierpiała jak Chrystus – musi zmartwychwstać jak Chrystus. Wierząc w najwyższą sprawiedliwość, poeta modlił się jednocześnie o lepszą koniunkturę historyczną: o walkę między zaborcami, albo chociaż o rewolucje w ich krajach. W „Litanii Pielgrzymskiej” prosił:

„O wojnę powszechną za wolność ludów
O broń i orły narodowe
O niepodległość, całość i wolność ojczyzny naszej”.

Słowacki do słowa Polska dodawał pytanie: ale jaka? – przypominając o długu szlachty wobec ludu i o tym, jaka w tym ludzie drzemie siła wciąż nieużywana dla Polski. Jakich mocy potrzeba, by stał się cud jedności?

Stefan Żeromski po klęsce rewolucji liczył już tylko na cud nauki; w zakończeniu „Róży” ukazał działanie potężnej broni, która zabija wrogów, ale także szlachetnego bojowca. A Józef Piłsudski, który „nadpowietrzne” plany romantyków zaczął wcielać w życie – organizował bojówki i uczył Polaków zapomnianych komend wojskowych. Jego maksymą było: romantyzm celów – pozytywizm środków. Mówił i o wyścigu krwi, i o wyścigu pracy, i o wyścigu kultur – o walce na wszystkich frontach.

Polska poetów

Nim odpowiemy, co z testamentu poetów i z planów polityków udało się wcielić w życie w listopadzie 1918 r. – poświęćmy jeszcze kilka chwil uwagi Mickiewiczowi – to w jego dziełach, jak w testamencie, Polska przekazana została pokoleniom. I nie była to tylko kraina pól i zaścianków barwnie odmalowanych w „Panu Tadeuszu”. Mickiewicz nie tylko pisał – także próbował organizować siły polskie i siły dla Polski, czyn uznał za konsekwencję poezji, a poezję, która nie zmienia się w czyn – za jałową. W 1848 r. pod hasłem „za wolność waszą i naszą” organizował Legion Polski we Włoszech, kilka lat później – w Turcji.

Program ujął w „Skład Zasad” łączący ideały demokratyczne, socjalistyczne i chrześcijańskie, co było na tyle nowatorskie, że wywołało ataki i z lewa, i z prawa.

„Skład Zasad

1. Duch chrześcijański, w wierze świętej katolickiej rzymskiej, jawiony czynami wolnymi.
2. Słowo Boże, w Ewangelii zwiastowane, prawem narodów, ojczystym i społecznym.
3. Kościół stróż Słowa.
4. Ojczyzna pole życia Słowu Bożemu na ziemi.
5. Duch polski Ewangelii sługa, ziemia polska ze swym społeczeństwem ciało. Polska zmartwychwstaje w ciele, w którym cierpiała i złożona została w grobie przed laty stu. Polska w osobie wolnej i niepodległej staje i Sławiańszczyźnie dłoń podaje.
6. W Polszcze wolność wszelkiemu wyznawaniu Boga, wszelkiemu obrzędowi i zborowi.
7. Słowo wolne, wolnie objawiane, z owoców przez prawo sądzone.
8. Wszelki z narodu jest obywatelem, wszelki obywatel równy w prawie i przed urzędami.
9. Wszelki urząd obieralny, wolnie dawany, wolnie brany.
10. Izraelowi, bratu starszemu, uszanowanie, braterstwo pomoc na drodze ku jego dobru wiecznemu i doczesnemu. Równe we wszystkim prawo.
11. Towarzyszce żywota, niewieście, braterstwo i obywatelstwo, równe we wszystkim prawo.
12. Każdemu Sławianinowi, zamieszkałemu w Polszcze, braterstwo, obywatelstwo, równe we wszystkim prawo.
13. Każdej rodzinie rola domowa pod opieką gminy. Każdej gminie rola gromadna pod opieką narodu.
14. Wszelka własność szanowana i nietykalnie pod straż urządowi narodowemu oddana.
15. Pomoc polityczna, rodzinna, należna od Polski bratu Czechowi i ludom pobratymczym czeskim, bratu Rusowi i ludom ruskim. Pomoc chrześcijańska wszelkiemu narodowi jako bliźniemu.
Rzym, dnia 29 marca 1848 roku”

Była to najkrótsza konstytucja – bardziej nowoczesna, bardziej dalekowzroczna od tej z 3 maja 1791 r. Tłumacząc na znacznie gorszą prozę dzisiejszych polityków: Polska w granicach przedrozbiorowych, opiekuńcza dla zamieszkałych w niej mniejszości, równouprawnienie kobiet, demokratyczne wybory, własność prywatna gwarantowana i kontrolowana przez struktury wspólnotowe (zatem pomoc, lecz także ingerencja państwa), w tle jakaś – niejasna jeszcze – federacja ludów „pobratymczych” – słowiańskich.

Dalej w federacyjnych koncepcjach poszedł rok młodszy od Mickiewicza Wojciech Bogumił Jastrzębowski, który w przerwach walk o Olszynkę Grochowską, 25 lutego 1831 r. układał projekt „O wiecznym pokoju między narodami”, którego pełny tytuł brzmiał: „Wolne chwile żołnierza polskiego, czyli myśli o wiecznym pokoju między narodami cywilizowanymi”. Projekt składał się z 77 artykułów regulujących życie i prawa przyszłej Europy, główna teza nakazywała: „wszystkie narody europejskie mają się wyrzec swojej wolności i zostać niewolnikami praw, wszyscy monarchowie mają być odtąd tylko stróżami i wykonawcami tychże praw i nie tytułować się inaczej, tylko ojcami narodów”.

Projekt ten nie przypadkiem został opublikowany 3 maja 1831 r. Pozostał nieznany i Europie, i rzecz jasna samym Polakom.

Henryk Sienkiewicz, który pisał ku pokrzepieniu serc, też nawiązywał do idei federacyjnej – zamieniając ją na kartach Trylogii w mit żywiący wyobraźnię pokoleń. Upominał się także o Śląsk.

Następny w szeregu będzie romantyk czynu Józef Piłsudski.

Sztuka tworzy wyobraźnię i politykę narodową

Literatura i sztuka tworzyły wyobraźnię narodową, a tworząc wyobraźnię – tworzyły politykę, dodawały jej skrzydeł i odwagi. Dzięki nim Polska istniała – mimo rozbiorów. Przypominali ją światu i samym Polakom tacy geniusze jak Fryderyk Szopen i Jan Matejko. Tych nazwisk nie trzeba uzasadniać: świat myśląc o Polsce, słyszy melodie Szopena, myśląc o polskiej historii – myśli o niej obrazami Matejki. Ale nasze uznanie należy się także twórcom mniej odświętnym, którzy niejako na co dzień utrwalali Polskę w naszej wyobraźni. Wincenty Pol i Napoleon Orda – jeden w słowach drugi w rysunkach i barwach – tworzyli „Pieśń o ziemi naszej”. Dzięki nim ludzie, którzy nie ruszali się ze swoich miast i miasteczek, wiedzieli, jak wyglądają krajobrazy Ukrainy, zamki Kresów, mroczne jeziora Litwy. A skoro o Kresach mowa, to jak pominąć genialne miniatury Stanisławskiego, jak nie wspomnieć o Leonie Wyczółkowskim, który z takim samym mistrzostwem uświadamiał naszych mieszczuchów o istnieniu Tatr, jak o istnieniu Ukrainy. A Juliusz Kossak i jego rysunki do Trylogii?! A Mohort strzegący naszych Kresów i Berek Joselewicz walczący pod Kockiem? Te obrazy to także punkty polskiego testamentu – w najważniejszym, Norwidowym sensie słowa. To one czyniły oczywistym przekonanie, że Polska musi się odrodzić w granicach przedrozbiorowych, że bez Litwy czy Ukrainy – byłaby tworem kalekim, stanowiącym łatwy łup dla sąsiadów.