Zamierzamy wystąpić o uchylenie immunitetu Stefanowi Niesiołowskiemu najpierw w celu przeprowadzenia badań psychiatrycznych, a później, jeśli okaże się, że jest poczytalny, w celu wyciągnięcia wobec niego prawnych konsekwencji ciągłego znieważania dziennikarzy „Gazety Polskiej” – mówi red. nacz. Tomasz Sakiewicz.

„Niesiołowski obraża dziennikarza”. „Niesiołowski obraża uczestników referendum”. „Niesiołowski obraża rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej”. „Niesiołowski obraża widzów TV Trwam”. „Niesiołowski obraża posłów opozycji. Niesiołowski obraża zmarłego kibica”. To tylko kilka tytułów, które pojawiają się w internetowej wyszukiwarce po wpisaniu hasła „Stefan Niesiołowski Platforma Obywatelska”.

Poseł faktycznie od wielu lat znany jest nie z merytorycznej działalności politycznej, ale przede wszystkim z publicznego rzucania obelgami. Pełni jednak stanowisko przewodniczącego sejmowej komisji obrony narodowej, w związku z czym dziennikarze co jakiś czas próbują uzyskać od niego jakąś wypowiedź. Podobnie było dwa dni temu. Jeden z naszych dziennikarzy przygotowywał materiał o prezydenckim projekcie ustawy o zmianach w armii.
– Z pisowską propagandową szmatą nie rozmawiam – rzucił do słuchawki Niesiołowski. Po zakończeniu rozmowy poseł nie rozłączył się i jak słychać na nagraniu, po drugiej stronie słuchawki pada jeszcze soczyste „sk...syny”.

– Sposób, w jaki pan poseł się wypowiedział, jest skandaliczny i obelżywy nie tylko dla dziennikarza i gazety, ale także dla jej czytelników. Te słowa nie powinny były paść. Będę rozmawiała w tej sprawie z panią marszałek Sejmu Ewą Kopacz – mówi Elżbieta Witek (PiS), przewodnicząca sejmowej komisji etyki. Podkreśla, że nic nie usprawiedliwia takiego zachowania, bo poseł nie był nagrywany z ukrycia, a dziennikarz przedstawił się z imienia i nazwiska oraz podał, z jakiej jest gazety.

– Nie pytał o życie prywatne, tylko o ważną sprawę, która merytorycznie najbliższa jest przewodniczącemu komisji obrony narodowej. Nawet odmowa komentarza jest odpowiedzią, na pewno w lepszym tonie. Wypowiedź posła Niesiołowskiego godzi w dobre imię Sejmu – dodaje poseł Witek.

Tymczasem jej zastępczyni w komisji Małgorzata Kidawa-Błońska broni klubowego kolegi. – Jeżeli ma być rozmowa, to obie strony muszą mieć do siebie zaufanie. Oczywiście zawsze trzeba zachowywać się i wypowiadać kulturalnie, natomiast nic na siłę. Jeśli polityk nie chce rozmawiać, to dziennikarz nie powinien go atakować – mówi posłanka.

Tyle że żadnego ataku nie było, a dziennikarz wielokrotnie i kulturalnie próbował uzyskać opinię w sprawie znowelizowanej ustawy. Zresztą przebieg całej rozmowy można odsłuchać na stronie portalu www.niezalezna.pl.
Chociaż wielokrotnie wypowiadane słowa parlamentarzysty do parlamentarnych nie należą, wciąż nikt nie wyciągnął wobec niego jakichkolwiek konsekwencji. Zachowanie krewkiego polityka było wielokrotnie przedmiotem obrad sejmowej komisji etyki, ale za każdym razem Platformie udawało się go wybronić.

Katarzyna Pawlak/GPC
wsp. Dorota Łomicka